Pojebany niekiedy jest…

Kategorie Tenis

Pojebany niekiedy jest tenis.

Dziś rano były kwalifikacje do turnieju WTA w Pradze. A zaraz po nich rozgrywana jest pierwsza runda (bo wczoraj nie udało się nic rozegrać). Wszystko spoko, opóźnienia, rozumiem. W międzyczasie okazało się, że aż „zwolniły” się 3 dodatkowe miejsca w drabince. W efekcie spośród 8 finalistek kwalifikacji odpadła jedna zawodniczka, ale wszystkie pozostałe muszą dziś rozegrać dwa mecze.

Pytanie. Na chuj było rozgrywać rano pozostałe finały kwalifikacji? Nie da się w takiej sytuacji rozwiązać tego w bardziej cywilizowany sposób? Lada moment może się okazać, że Świątek żegna się z turniejem, a Korpatsch, z którą rano wygrała, gra w II rundzie. Przecież to jakaś totalna beznadzieja.
#tenis